W języku potocznym mówi się czasem po prostu o prezesie sądu najwyższego, ale formalnie chodzi o urząd Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego. To stanowisko łączy reprezentację jednej z najważniejszych instytucji państwa, nadzór organizacyjny nad sądem i spory o równowagę między władzą a niezależnością sędziów. W 2026 roku funkcja ma już konkretne nazwisko, a wokół niej wciąż krąży wiele nieporozumień, dlatego warto uporządkować fakty.
Najważniejsze fakty o urzędzie i jego znaczeniu
- Formalna nazwa to Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego, nie zwykły „prezes sądu”.
- Od 27 maja 2026 r. urząd sprawuje Zbigniew Kapiński.
- Kadencja trwa 6 lat i można ją odnowić tylko raz.
- Kandydatów wyłaniają sędziowie SN, a powołuje ich Prezydent RP.
- To przede wszystkim funkcja organizacyjna i reprezentacyjna, a nie stanowisko od wydawania wyroków.
- Znaczenie tego urzędu jest duże także dlatego, że wpływa na obraz całego wymiaru sprawiedliwości w państwie.

Kto dziś stoi na czele Sądu Najwyższego
Od 27 maja 2026 r. funkcję Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego pełni Zbigniew Kapiński. To sędzia z doświadczeniem w sądownictwie powszechnym i w Izbie Karnej SN, a więc osoba, która zna instytucję od środka, nie z politycznych analiz czy medialnych komentarzy.
Z mojego punktu widzenia to ważne rozróżnienie. W takim urzędzie liczy się nie tylko autorytet formalny, ale też praktyczne rozumienie pracy sądu: obiegu spraw, napięć między izbami, relacji z innymi organami państwa i tego, jak mówić o sądzie publicznie, żeby wzmacniać, a nie osłabiać jego pozycję.
Nowa osoba na tym stanowisku zwykle nie zmienia samej konstrukcji Sądu Najwyższego, ale może zmienić styl działania całej instytucji. I właśnie dlatego nazwisko pierwszego prezesa jest w Polsce tak uważnie obserwowane. Taki profil tłumaczy, dlaczego sam sposób powołania tego urzędu budzi tyle emocji.
Jak wybiera się pierwszego prezesa i dlaczego to nie jest czysta nominacja polityczna
Mechanizm obsady tego stanowiska jest dwustopniowy. Najpierw sędziowie Sądu Najwyższego wybierają pięciu kandydatów, a potem Prezydent RP powołuje jedną osobę na sześcioletnią kadencję. To ważny kompromis: z jednej strony w grę wchodzi samorządność środowiska sędziowskiego, z drugiej udział głowy państwa.
Na papierze wygląda to jasno, ale w praktyce właśnie tutaj rodzą się największe spory. Jedni podkreślają, że udział prezydenta wzmacnia legitymację urzędu. Inni zwracają uwagę, że wybór dokonany przez władzę wykonawczą zawsze będzie obciążony interpretacją polityczną, nawet jeśli kandydaci zostali wcześniej wyłonieni przez sędziów.
- Kadencja trwa 6 lat.
- Ponowne powołanie jest możliwe tylko jeden raz.
- Lista kandydatów pochodzi ze Zgromadzenia Ogólnego Sędziów SN.
- Decyzję końcową podejmuje Prezydent RP.
To rozwiązanie nie eliminuje napięć, ale ogranicza przypadkowość. Jeśli chcesz zrozumieć, dlaczego ten urząd wywołuje tyle debat, trzeba najpierw zobaczyć, jak szeroki jest jego realny zakres działania.
Jakie ma kompetencje w praktyce
Najkrócej mówiąc, Pierwszy Prezes SN kieruje pracami Sądu Najwyższego, reprezentuje go na zewnątrz i stoi na czele jego najważniejszych organów samorządowych. Nie jest jednak „zwierzchnikiem” sędziów w sensie orzekania. Każdy sędzia pozostaje niezawisły, więc to nie jest urząd, który może sterować treścią wyroków.
Z mojego doświadczenia redakcyjnego największe nieporozumienia rodzą się wtedy, gdy ktoś myli funkcję ustrojową z funkcją polityczną. Ten urząd ma wpływ na organizację pracy, komunikację, reprezentację sądu przed innymi organami państwa i wewnętrzny porządek instytucji, ale nie zastępuje składu orzekającego. To różnica fundamentalna.
| Obszar | Co to oznacza | Dlaczego ma znaczenie |
|---|---|---|
| Reprezentacja | Oficjalny głos Sądu Najwyższego wobec państwa i opinii publicznej | Buduje pozycję instytucji i jej wiarygodność |
| Organizacja | Zwoływanie i prowadzenie najważniejszych organów SN | Wpływa na rytm pracy całego sądu |
| Koordynacja | Nadzór nad sprawnym funkcjonowaniem sądu jako całości | Decyduje o tym, czy instytucja działa stabilnie |
| Relacje ustrojowe | Reprezentowanie SN w postępowaniach przed Trybunałem Konstytucyjnym | To obszar, w którym spotykają się sąd i państwo |
W praktyce taki zakres kompetencji sprawia, że pierwsza osoba w SN ma większy wpływ na instytucję, niż sugeruje sam tytuł. Na tle prezesa izby różnica staje się jeszcze wyraźniejsza.
Czym różni się od prezesa izby Sądu Najwyższego
W debacie publicznej ta różnica często ginie, a szkoda, bo jest bardzo istotna. Pierwszy Prezes kieruje całym Sądem Najwyższym, natomiast prezes Sądu Najwyższego kierujący daną izbą odpowiada tylko za jedną część tej instytucji. To trochę jak różnica między osobą koordynującą całą organizację a menedżerem jednego działu.
Poniższe zestawienie dobrze pokazuje, skąd biorą się nieporozumienia:
| Cecha | Pierwszy Prezes SN | Prezes izby SN |
|---|---|---|
| Zakres | Cały Sąd Najwyższy | Jedna izba |
| Powołanie | Prezydent RP spośród kandydatów wyłonionych przez sędziów SN | Prezydent RP po zasięgnięciu opinii Pierwszego Prezesa SN |
| Kadencja | 6 lat | 3 lata |
| Rola | Kierowanie i reprezentowanie całej instytucji | Bieżące kierowanie pracą izby |
| Waga w debacie publicznej | Bardzo wysoka | Wysoka, ale bardziej wewnętrzna |
To rozróżnienie ma znaczenie także dlatego, że publiczne spory o Sąd Najwyższy bardzo często mieszają te dwie funkcje. Kiedy mówimy o pierwszym prezesie, mówimy o centrum całej instytucji, a nie o jednej z wielu stanowisk kierowniczych.
Dlaczego ten urząd ma ciężar polityczny i ustrojowy
Ja patrzę na ten urząd jak na jeden z bezpieczników państwa prawa. Jeśli pierwsza osoba w SN ma silny mandat i potrafi zachować instytucyjną powściągliwość, sąd łatwiej utrzymuje stabilny kurs mimo napięć między władzą wykonawczą, ustawodawczą i środowiskiem sędziowskim.
Jednocześnie nie wolno przeceniać tego stanowiska. Pierwszy Prezes nie decyduje o treści orzeczeń innych sędziów i nie może „ustawić” orzecznictwa według własnej woli. Może jednak wpływać na sposób funkcjonowania sądu, jego komunikację, reprezentację i zdolność do mówienia jednym głosem w najważniejszych sprawach ustrojowych. To dużo, zwłaszcza w kraju, w którym spory o sądy bardzo łatwo stają się sporami politycznymi.
Dlatego przy każdej zmianie na tym stanowisku obserwuję nie tylko nazwisko, ale też styl działania nowej osoby. Jedni budują autorytet spokojem i przewidywalnością, inni próbują zaznaczyć mocniejszą obecność w debacie publicznej. Oba modele mają swoje plusy i ryzyka, ale zawsze najważniejsze jest jedno: czy urząd wzmacnia instytucję, czy ją rozprasza. I właśnie dlatego ten urząd ma większy ciężar niż zwykła funkcja administracyjna.
Co warto śledzić, gdy zmienia się osoba na tym stanowisku
Jeśli patrzysz na Sąd Najwyższy z perspektywy obywatela, dziennikarza albo osoby zainteresowanej polityką, warto obserwować kilka prostych rzeczy. Nie chodzi o śledzenie każdego komunikatu, tylko o wyłapywanie sygnałów, które naprawdę mówią coś o kondycji instytucji.
- Czy mówimy o pełnym powołaniu na kadencję, czy tylko o czasowym kierowaniu sądem.
- Z jakiej praktyki zawodowej wywodzi się nowy pierwszy prezes.
- Jak układa relacje z Prezydentem RP i innymi organami państwa.
- Czy jego komunikaty skupiają się na organizacji sądu, czy na sporach politycznych.
- Czy pod jego kierownictwem SN działa spokojniej, czy bardziej konfliktowo.
W 2026 roku urząd objął Zbigniew Kapiński, a więc sędzia z wyraźnym zapleczem karnistycznym. To dobry przykład tego, że w Sądzie Najwyższym nie chodzi wyłącznie o symbol i nazwisko, ale też o doświadczenie, temperament i sposób prowadzenia instytucji. Gdy rozumiesz te elementy razem, łatwiej ocenić, co naprawdę oznacza zmiana na szczycie SN.
Najuczciwsze spojrzenie na ten urząd jest chyba takie: Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego nie jest „szefem od wyroków”, tylko strażnikiem organizacyjnej i ustrojowej ciągłości sądu. Właśnie dlatego warto znać zarówno procedurę wyboru, jak i kompetencje oraz ograniczenia tego stanowiska, bo dopiero wtedy widać, gdzie kończy się symbol, a zaczyna realny wpływ na państwo.
